grzegorzgrześ
Marcie, początek września
na kostki ścięgna i mięśnie
chrząstkami wywróżyć
wymodlić jakieś potem
po jakieś nigdy
nie chcę mówić o umieraniu
to tylko przebłyski
kilka wykrzesanych iskier w ciemności
brzucha wieloryba
co tu pamiętać to trzeba przetrwać
dać się przetrawić i wyrzygać na jakiś brzeg
tam wybudować dom a nie tratwę
bo się nie wraca
jesteśmy ze spalonego miasta
nic nie mieć niczego nie oczekiwać
nadzieję jak kamyk włożyć do kieszeni
ogrzać go ciałem żeby później ogrzać dłoń
choć odrobinę na jedno drżenie mniej
to się płacze i wyśmiewa
wyrywa z serca i tamuje
na chleb pajęczynę i babkę lekarską
na to się spluwa i pcha tam palce
rozrywa i oczyszcza i się cieszy
tym że napierdala do utraty przytomności
chociaż na chwilę
a później jest spokój
chociaż to nie do pomyślenia
chociaż wstyd pomyśleć że tak
że to nic nie znaczy
nie pytaj mnie o umieranie
Ilość odsłon: 131





Komentarze
grzegorzgrześ
wrzesień 06, 2026 07:19
Dziękuję za słowo i ślad. Pozdrawiam
Janvierdunord
wrzesień 05, 2026 09:41
Grzegorzu cokolwiek bym nie napisał i tak nie odzwierciedli twojego stylu i tego w jaki sposób wyrażasz siebie....znam twoje pisanie i nadal podziwiam za styl grę frazy rodzaj przemyśleń
tetu
wrzesień 04, 2026 21:20
Absolutnie bezkompromisowa poezja, gęsta od emocji i przejmująca do głębi. Zostanie ze mną na długo. Pozdrawiam.