prometeusz
pojedynczy strzał
o mojej odciętej głowie od rzeczywistości
dawała znać reszta ciała mogłem już nie żyć
było mi obojętne bo to samotność odcięła mój umysł
nie zastanawiałem się nad tym co mam zrobić
nad żadnym celem tylko śledziłem obserwowałem
obcych w moim otoczeniu maskowali się
udawali ludzi podobnych do mnie
obojętnych na świat jaki ich otacza
mogli być też duchami z innych epok
tylko krople deszczu bębniące po zarysach ich twarzy
ujawniały obecność jakiej w sumie nie powinno tu być
myliłem się myliłem się co do siebie
bo jednak w głębi duszy jeszcze tlił się żaru czar
odbierałem dźwięki z wyrzuconych lat do lamusa
słyszałem oklaski i rozpacz jakbym był na scenie
aktor jednego spektaklu powtarzający się każdego dnia
wieczorem mogłem być architektem
nakreślać ciąg dalszy który nigdy się nie ziścił
oni nie odpuszczali chodzili za mną
atakowali najczulsze punkty mojej psychiki
łamali kody byli w każdym miejscu płatów skroniowych
wyciągali na wierzch wszelkie skupiska zła
abym tylko odpadł z ich bezdomnej gry o wieczności
muszę to odkręcić znaleźć miejsce
w którym tylko moja pamięć może funkcjonować
być kimś innym nierozpoznawalnym
unikatowym niezależnym od ogółu
jednak znalazłem się tam gdzie czas nie istnieje
mówię do siebie śpij sen jest twoją rzeczywistością
nawet się nie obejrzysz w tym lustrze przyszłości
fakt nie oglądałem się od wieków w żadnych szkłach
nie dopuszczałem żadnych fobii przynajmniej starałem się
mimo to drżenie rąk przyspieszone bicie serca oraz hazard
on ten ostatni doprowadził moje otoczenie do zguby pośród innych
których mogłem widzieć tylko w strugach deszczu
nie wróć n e nie wróć ni ne niee
strzał……………………………
lub wieczne rozpamiętywanie





Komentarze
Leszek.J
październik 01, 2026 18:59
Wyszedł Ci dramat psychologiczny.
Podmiot wydaje się być zagubiony i co by nie wymyślił to zawsze jest nie tak