Janvierdunord
Ołowiane żołnierzyki
mając sześć lat wyrwany ze snu
rozrzucone głowy szukają ciał
palące się domostwa i i mama
wydęte wargi o haust powietrza
w sitowiu krzyk konających
świtem odsłania wytatuowane twarze
związane nadgarstki kołysze rozpacz
pod pokładem nowa przyjaźń ze szczurami
rogate olbrzymy pokazują drogę
Janus nie pomoże na nie poświęconej ziemi
lód całując nagie stopy
odsłania we krwi płynącą ziemie
trzymając za przewodnika koniec mgły
nad urwiskiem pierwszy promień
w górach strumień ratują życie
zimny nurt zaniósł do rybackiej wioski
na horyzoncie skały uśpione nocą
w gwiazdach ślepa wilków
teraz domem oczy starej kobiety
w źrenicach rozpala ogniska wśród wikingów
************************************************************
wyrwany ze snu mając sześć lat rozrzucone głowy w błocie szukają ciał
matka w ogniu na progu domostwa wydęte wargi kobiet o haust powietrza
krzyk w sitowiu topiących zapamiętałem tamten świt i wytatuowane twarze
rozkołysana rozpacz w związanych dłoniach
pod pokładem przyjaźń ze szczurami trzymając się końca mgły
olbrzymy obierają drogę odsłaniając żagle oszronione wzniesienia
na nie poświęconej ziemi lód całuję obolałe nagie
stopy zbaczając z wyznaczonego szlaku na horyzoncie urwisko i uśpione w mroku skały
w pierwszych promieniach ratują życie potok który zanosi do nieznanej osady
ocucony na brzegu dotykiem ciepła stara kobieta w gwiazdach wypatruje cudu
wieczorne spojrzenie niczym ślepia wilka rozpalają ogniska nienawiści do wikingów
Ilość odsłon: 1753





Komentarze
Janvierdunord
sierpień 12, 2017 14:06
bardzo dziękuje za kometarz)))życzę dużo zdrowia
Czorcik
sierpień 12, 2017 13:03
Wszystko byłoby ciekawie, gdyby nie błędy ortograficzne i składniowe. Nagromadzenie zgiełku w tym wierszu warto przetkać chwilami ciszy. Dobrze, gdy wiersz dociera do umysłu lub emocji od razu.