Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

                         na cementowni rodzą się 
           motyle, rozpościerają splątane skrzydła, 
                                   szukając ciepła   
                              odfruwają, 
                          gdy promienie dosięgną zsypu, 
         karmią się oczami robotników, 
                        pachnącymi flanelą, i wtedy 
   przestrzenie rozwarstwiają się, 
                  i pękają 
              w której nigdy nie za istnieją, 
                             która nigdy ich nie zrodzi 
 

   zapomnienie jak inicjał który przywiera  

         powietrze i motyle  
                  świat we mgle,  przestaje do nich należeć 
            lepka maź osuwa się po drzewach, 
                             drży blask nocy, 
       cicho spoczywa z brudną ziemią     
                              jesienny wiatr wyostrza przy  
              krawężnikach czarne smugi, 
           trzepot w pożółkłych strzępach liści  
                        rudzika,  
            pytając niebo ulepione na garncarskim kole

  odrobinki cementu i światła, 
           dodają kolorów motylom, w martwej i wytrawionej 
                 na rdzawo czerwony kolor zieleni 


    zapomnienie jak inicjał zmarłego  
            rozwidnienie, drzewa milczały, 
                 ciężkie gałęzie 
                        nie chroniły przed deszczem, 
         ślady na  błocie,  zanikały, 
                        chmury nienaturalne w bezruchu, 
                    patrzyły prosto w oczy

      (z ostatkami dodatniej temperatury)   
   
     na hali surowca, introwertyk fotografuje  
                ukradkiem motyla, 
                     w niezrozumiałym dotąd amoku,  
         by nie zapomnieć wielobarwnych odcieni, 
                 i miłości, którą nie zweryfikowały,                                             przed 
                     odszukaniem się, po drugiej stronie
                    
          jak inicjał zapomnienie zmarłego 
           słońce przecina horyzont, rozganiając kruki, 
                     rozpadają się hałdy popiołu, 
                motyle odchodzą w co-raz to głębszy sen,                                       jak żółte plamki, 
                    na wierzchołkach drzew głogu 



  odradzają się jak metafora 
        pod zmarszczoną skórą, z  majowym śniegiem i                        kłamstwem  *kocham cię* 
                 powtórzonym tysiące razy 



  kwitnie cytrynek i kanadyjski judaszowiec


Ilość odsłon: 861

Komentarze

luty 16, 2026 10:03

Piękny wiersz, gęsty, wielowarstwowy, zbudowany z kontrastów: zapomnienie i próba ocalenia. Medytacja o kruchości uczuć. Szczególnie spodobał mi się ten fragment: "odradzają się jak metafora pod zmarszczoną skórą, z majowym śniegiem i kłamstwem "kocham cię" powtórzonym tysiące razy "
Gratuluję talentu!

luty 16, 2026 00:35

Przeczytałem, i poza nastrojem i kilkoma ciekawymi obrazami - "niebo na garncarskim kole" "żywiły się oczami robotników"... jakoś niewiele zostaje, ta wersyfikacja też nie pomaga, i dziwne zabiegi gramatyczne, rwie się mi ten wiersz, rozmywa i rozjeżdża, a fajnie się zaczynał. Pzdr.

luty 16, 2026 00:20

Tutaj są ciekawe momenty i nastrój, ale nie potrafię poskładać obrazu w całość, ciężko się skoncentrować.

listopad 13, 2025 20:02

dziękuje tetu pozdrawiam serdecznie

listopad 11, 2025 18:10

Są fajne momenty, choćby ten który wskazał Mithril.
"Niebo ulepione na garncarskim kole" - ciekawe i obrazowe,
jednak nie mogę się przy tym wierszu skupić, sporo mnie tutaj rozprasza. Pozdrawiam.

listopad 11, 2025 18:09

Są fajne momenty, choćby ten który wskazał Mithril.
"Niebo ulepione na garncarskim kole" - ciekawe i obrazowe,
jednak nie mogę się przy tym wierszu skupić, sporo mnie tutaj rozprasza. Pozdrawiam.

listopad 11, 2025 16:35

witaj Marku niektóre wyrazy celowo były zaznaczone do kasacji odnośnie poezji nie użyłem żadnych metafor

wszystkie wyrazy to iluzja która w przestawionym szyku jest z życiem inwersja

serdecznie Cię pozdrawiam

listopad 11, 2025 14:45

Za dużo gwiazdek; baaaardzo przesadzony, wręcz niedorzeczny zwrot: "odrobinki *pyłu cząsteczki*". Poza tym jest dużo poezji w poezji... Zdrówka

listopad 11, 2025 12:11

wokka serdecznie Cię pozdrawiam miłego dnia

listopad 11, 2025 10:32

Interesująco namalowany obraz. Będę. do wiersza jeszcze wracał.))