Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

gdy gra muzyka i wszystko się zapieka
organy chcą wyrzucić z siebie grząską toń
płaszcz z swetrem się ciągle biadą zwleka
dopływa do szerokich ulicznych pustynnych dłoń

ta era znienacka się zapiera
piszczy dnem z własnego musu co to przez ego
cholera już mnie wielce tak poniewiera
do serca złote liście się tną co to jest w lewo

wydają góry purpurowe brzmienie
i ołowianym losem tną swe wyżyny
waleczność się ze sobą rwie po niczyim lesie
stukając jak armata w te ciągłe miny

ukrywa się szturmem los sponiewieranych
chwalebna cisza napaja smutkiem swój gniew
bożyszczem jest już ten typ rozeznany
promieni gdy głuchy skamieniały niczyi latarni śpiew

pokrywa bałwochwalna zamienia się w rytm
dociera do granic swych pustych możliwości
pantera zabiera swoją jasną zgubę w tonącą myśl
uwiera skąpymi baletami z uścisłości

gdzie grzmi struktura i pada się w woń
Chimera obumiera w swej litej naturze
a serce dotyka swą miłą do zera skroń
wszystko zakrywa płaszcz w swej dzikiej chmurze

dlatego walcz mieczem o stół i o gwóźdź
aby radosnym to słonko powlekało
za bardzo się burzy ten mocny ruszt
co spocznie jedynie stęchliźnie zabrało

i wiara nadzieja i miłość chce
dotykać anielskiego roztropnego człowieka
bo rozkosz za bardzo się budzi tłem
zaczyna powoli dotykać się nocna powieka
Ilość odsłon: 228

Komentarze

luty 03, 2026 01:24

Ze trzy frazy warte zastanowienia. Dziwne połączenia, której raczej udają sens i znaczenia, niż o czymś mówią. Chyba lepiej iść na pustynię i dopiero wrócić.