Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

To był ten wieczór, kiedy ta mała ładna francuzka, której nie rozumiałem, chciała się ze mną całować i nie rozumiała dlaczego ja nie chcę, więc zaczęła całować się z Baronem, by po chwili wrócić do mnie, więc ją przytuliłem. Popatrzyła mi w oczy, wzięła pięść do ust jakby coś trzymała i zaczęła nia ruszać przy ustach w przód i w tył. Nadal udawałem, że nie rozumiem tego esperanto i zapytałem jej przyjaciela czego ona ode mnie chce. Więcej nie podeszła.

 To był ten wieczór, kiedy ktoś podobno płakał przez mój występ na scenie i to był ten wieczór, kiedy spotkałem jej oczy, było w nich coś, że aż trudno było patrzeć i coś, że nie można było przestać, wywołały we mnie poruszenie, a może to tylko prowokacja, psychosomatyczność skoro chwilę wcześniej ze sceny właśnie o tym mówiłem, o tym poruszeniu.
A teraz jest dzień po tym jak ktoś mi napisał, że przeprowadzi się tu dla mnie kilka stref czasowych, a ja nie chciałem. Dzień po tym jak poszedłem do galerii na brak spotkania i na spacer, który skończył się dzisiaj dopiero. Jest wieczór kiedy myślę o tym, że muszę być cierpliwy, bo to cnota podobno, ale wcale mi się nie chce, bo przecież chciałem tych rozedrgań we mnie. Więc się trochę wiercę w tym bez czasie, bo bez niej.

Świat potrafi wyewoluować i rozpaść się w tydzień. Śmieję się w głos słuchając Perfect Circle - The Package. Miło było się zauroczyć. Kolega znowu powie, że jestem pierdolnięty, bo nawet jej nie przeleciałem, nie tego od niej chciałem. Czuję się jak Aarfy z Paragrafu 22, czasami rodzi to pewien żal i niedosyt, szybko mija, bo jestem sobą i dobrze mi z tym, szacunek dla siebie jest ważny, a intymność to nie jest to co chcę rozdawać, chociaż niektórzy twierdzą, że robię to ze sceny. Nie ma co robić scen. Kilka chwil jak wieczność, na wdzięczność, że było. 

Było pięknie, poczuć kogoś. Płakała kiedy wychodziłem, a to przecież ona nie umiała zaakceptować, że jak z kimś jestem to z kimś jestem. Jestem jej wdzięczny, że nie próbowała mnie w tym oszukać - "nie chcę z tobą być, nie pasujesz do mojego planu długoterminowego". Może za pięć lat mnie wspomni, może nie. Świeci księżyc w pełni, mróz kruszy się na mojej brodzie, a ja śmieję się w głos do piosenki i idę w mroźną noc. Jestem swój - nie pójdę na zgniły kompromis tylko po to, żeby tak czy inaczej dla kogoś nie być.
*
wierzę w miłość 
wierzę w wierność 
wierzę 
że ludźmi nie wolno się bawić 
że życie to wybory i zawsze
zawsze to wybór co chcesz zostawić 
*
Niosę w sobie ten śmiech i tańczę wciąż do tej samej piosenki. 













Ilość odsłon: 283

Komentarze

luty 08, 2026 19:11

opowiadanie być może nie drgnęło serce gdy kocha się kocha innego a swoje przeżycia i piękno rozdaje się z desek uzewnętrznia się piękno ,naturyzm duszy - nie jest błędem grzechem rodzajem dyskwalifikacji-a tym bardziej gdy pokazujesz wyższe cele być może to wątek który nie warto komentować odczucia -stylistycznie dobra proza -szybko wchodzi i pozostaje budzi pytania -pozdrawiam

luty 08, 2026 19:00

Ależ dychotomia jest tu wskazana, w moim odczuciu na tym polega spójność bohatera, na tym rozdarciu, bo gdyby go nie było to byłoby nudne i proste - tak mi się wydaje. Inne opowiadania z nim pokazują, że taki święty to on też nie jest.
Pozdrawiam

luty 08, 2026 12:04

Treściowo, podoba mi się, tekst posiada wartkość i spojnosc. Może gdzieniegdzie bym poprawiła, bo wchodzisz w szczegóły, które pokazują, że niby Ci (perelowi) nie zależy a jednak wracasz z lubością do tych chwil, co psuje początkowy efekt.
Ogólnie, to dobry tekst, czytałam z przyjemnością.
Pozdrawiam

luty 08, 2026 02:20

Ale po co telefon skoro jej nie rozumiał?

luty 02, 2026 23:28

I dobrze. W celi bracie żyć nie trzeba, ale bawić się ludźmi nie powinno. Się zgadzam..Fajnie się czytało. W tekście brak mi jedynie telefonu do tej Francuzki.

luty 02, 2026 21:46

niebanalne i intymne.
wrażliwość w męskim wydaniu - głęboka, bez wstydu, z zasadami.

(poprawiłabym tylko:
Francuzka - wielką literą
bezczas - razem)

pozdrawiam