Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

                  


               Igorowi "Mordeczce" Przybylskiemu



Błękitnego szofera twarz czy chciałbyś widzieć, 
szofer do pasażera plecami zwrócony,
solidny, niewzruszony, gdy przed nim dwie linie
zdążają do spotkania gdzieś w nieskończoności.

Zaraz obok szofera czeka wolne miejsce,
no ile można czekać, kosztuje obola,
kino drogi przed siebie i na każdą kieszeń,
a kto to może wiedzieć, może siebie spotkasz.

Czerwień nad horyzontem, pejzaż monotonny,
surowa, śnieżna zima, żadnych ozdobników,
by surową wymowę obrazu złagodzić,
nieodwołalnie jedziesz, nie próbuj uników.

I tylko jeden fragment na desce rozdzielczej,
dziwny zabieg formalny twoje oko wsysa,
płaszczyzny zachodzące wzajemnie za siebie,
chłodna źrenica róży w jakiś inny wymiar.

Oprócz tego niczego, szofer niewzruszony,
nieprzystępnie zamknięty, już taką ma pracę,
lepiej o nic nie pytać, jeszcze w oczy spojrzy,
otwarty jest jedynie na interpretacje.

Ale kiedy to było, kiedy tylko siebie
i błękitu pruskiego Wróblewski nie szczędził,
w niesłusznej, jak najsłuszniej przeminionej erze,
kiedy prehistoryczne z rur kopciły rzęchy.

Gdy jaskółki po burzy rozwijały skrzydła,
ceglane mury rosły by nie stać pod nimi,
a siwogrzywy geniusz po owoc się wspinał
dojrzały do zerwania wprost z kwitnącej wiśni.

Tryby fabryki sierot zmniejszyły obroty,
matki nawoływały. Znów dało się słyszeć
nocne szepty kochanków, kiedy z dłonią w dłoni
zbliżali wargi pełne i usta błękitne.

Kolejki. Tak jak dzisiaj - strzałka w jedną stronę,
człowiek w krzesło się zmienia, przychodnie, urzędy,
w supermarketach kasy dźwięczne monotonnie,
spokojnie, kiedyś wszyscy będą rozliczeni.

A jednak nadal działa - kierowca błękitny,
w epoce gdy roboty obrazy malują,
prowadzą autobusy - wsłuchujesz się w silnik,
w te dwie proste przed sobą spoglądasz ponuro.

A jednak dalej działa - kierowca jak robot,
w czasach, w których roboty nawet piszą wiersze,
autonomiczny w Polsce pierwszy wprowadzono
autobus, tak na próbę, bez szofera jedzie

po cmentarnej alei, prostej jak dwie linie =
Proszę tylko popatrzeć na te trzy nagrobki,
tu nagrobek kobiety, po stronie przeciwnej
nagrobek kobieciarza, jaką minę robi

smutną, kiedy ramiona bezradnie rozkłada,
tak jakby chciał dosięgnąć tych dwóch nóg odciętych,
rozłożonych po obu stronach kobieciarza,
pomiędzy które wchodzi w-piekło-niebo-wzięty.

Czy kochał chociaż jedną miłością prawdziwą,
w pogoni za kolejną dawką małej śmierci,
czy w siebie w życiu wierzył i w prawdziwą miłość,
czy tylko siebie kochał, czy mu współczujemy,

czy jest mu odpuszczone, rozpuszczone w ziemi,
czy wyszedł spod prysznica między oczyszczonych,
czy w wiecznej saunie ognia utknął wśród płomieni,
czy drogę wyjścia znalazł w przestwór jednorodny,

gdzie już nie ma gołębi, by mak od popiołu,
jak ocean od światła mogły by rozdzielić,
a może jak to koło piąte jest u wozu,
w naszym autonomicznym autobusie siedzi,

autobus go kołysze, ogląda film porno,
po ciemnej stronie powiek jego film intymny
z udziałem pasażerki, która siedzi obok -
więc rozświetla się ekran, złożona z dwóch linii,

dążących by się spotkać gdzieś w nieskończoności,
droga przed nim jest prosta, lecz zamiast cmentarza,
po obu stronach drogi spektakl kolorowy -
dziwne, barwne postacie, jedna go rozprasza

bogato ozdobioną, brzęczącą grzechotką,
na wyciągnięcie ręki, że nic tylko sięgnąć,
druga tacę mu niesie, na niej kolorowo
rozłożone owoce soczyście się piętrzą,

to nie cmentarz, to stragan na poboczach drogi,
czego dusza zapragnie... gdy ni stąd ni zowąd,
jego współpasażerka na drogę wychodzi,
przechadza się swobodnie, by się przyjrzał nogom,

jej pośladkom opiętym, w jakiej czarnej, czarnej,
na tle tego straganu barwnego, sukience.
Wymownie pochylona, spomiędzy nóg czarne
usta jemu posyła, i niczego więcej

w nagrodę nie zobaczysz. Ciekawy nagrobek.
W formie prosty, wymowny i bardzo dowcipny,
dający do myślenia - mówi żeńskim głosem
po-cmentarny przewodnik, wóz autonomiczny.




Ilość odsłon: 336

Komentarze

luty 18, 2026 15:49

No i się wydłużył o kilka strofek, zainspirowanych późnym cyklem A. Wróblewskiego - "Nagrobki", oto te strofki, dołączone są do reszty utworu, ale jak komuś się nie chce czytać całości, to umieszczam je w komentarzu:

Proszę tylko popatrzeć na te trzy nagrobki,
tu nagrobek kobiety, po stronie przeciwnej
nagrobek kobieciarza, jaką minę robi

smutną, kiedy ramiona bezradnie rozkłada,
tak jakby chciał dosięgnąć tych dwóch nóg odciętych,
rozłożonych po obu stronach kobieciarza,
pomiędzy które wchodzi w-piekło-niebo-wzięty.

Czy kochał chociaż jedną miłością prawdziwą,
w pogoni za kolejną dawką małej śmierci,
czy w siebie w życiu wierzył i w prawdziwą miłość,
czy tylko siebie kochał, czy mu współczujemy,

czy jest mu odpuszczone, rozpuszczone w ziemi,
czy wyszedł spod prysznica między oczyszczonych,
czy w wiecznej saunie ognia utknął wśród płomieni,
czy drogę wyjścia znalazł w przestwór jednorodny,

gdzie już nie ma gołębi, by mak od popiołu,
jak ocean od światła mogły by rozdzielić,
a może jak to koło piąte jest u wozu,
w naszym autonomicznym autobusie siedzi,

autobus go kołysze, ogląda film porno,
po ciemnej stronie powiek jego film intymny
z udziałem pasażerki, która siedzi obok -
więc rozświetla się ekran, złożona z dwóch linii,

dążących by się spotkać gdzieś w nieskończoności,
droga przed nim jest prosta, lecz zamiast cmentarza,
po obu stronach drogi spektakl kolorowy -
dziwne, barwne postacie, jedna go rozprasza

bogato ozdobioną, brzęczącą grzechotką,
na wyciągnięcie ręki, że nic tylko sięgnąć,
druga tacę mu niesie, na niej kolorowo
rozłożone owoce soczyście się piętrzą,

to nie cmentarz, to stragan na poboczach drogi,
czego dusza zapragnie... gdy ni stąd ni zowąd,
jego współpasażerka na drogę wychodzi,
przechadza się swobodnie, by się przyjrzał nogom,

jej pośladkom opiętym, w jakiej czarnej, czarnej,
na tle tego straganu barwnego, sukience.
Wymownie pochylona, spomiędzy nóg czarne
usta jemu posyła, i niczego więcej

w nagrodę nie zobaczysz. Ciekawy nagrobek.
W formie prosty, wymowny i bardzo dowcipny,
dający do myślenia - mówi żeńskim głosem
po-cmentarny przewodnik, wóz autonomiczny.

luty 18, 2026 10:52

To dobrze widzisz, ten wiersz nie ma być skrócony, ma być wydłużony, podróż też przez inne obrazy A. Wróblewskiego, taka rozmowa z jego twórczością, w kontekście też dzisiejszych czasów, również poprzez moje obrazy, do których aluzje umieszczam w tekście, to ma być poemat a nie wiersz. Czyli dłuższy utwór, wymagający skupienia, i podzielenia go sobie na porcje, niekoniecznie do przeczytania na raz. To dopiero początek, zgadzam się, że jeszcze szlify potrzebne, i w tym fragmencie są tez slajdy z jego obrazów. To ma być utwór o moim przeżywaniu sztuki A. Wróblewskiego, też rodzaj hołdu, dla tego wybitnego, przedwcześnie zmarłego artysty. Dziękuję za komentarz.

luty 18, 2026 09:54

Trochę przegadany ten obraz ..w sumie nie załapałam o czym jest do końca, jakby za dużo nie wiążących się wątków. Można by go skrócić I wyszlifować. Widzę tu potencjał na coś w rodzaju slajdów z tej podróży z szoferem.

luty 18, 2026 01:21

A jednak nadal działa Twój szofer błękitny,
przed nim dwie proste linie, obok miejsce jedno,
ten rzęch prehistoryczny w czas surowej zimy,
jego surowe, trudne w odbiorze prze-piękno.

luty 16, 2026 21:47

wklejam też link do mojego obrazu, który jest jednocześnie odniesieniem do obrazu Andrzeja Wróblewskiego, cytatem wyjętym z "Szofera błękitnego" i przemienionym w ufo. Oto "chłodna źrenica róży", czyli obraz pod tytułem "Ufo otwiera inne wymiary"

https://scontent-waw2-2.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/493593826_10236296716140733_5049471882912301529_n.jpg?stp=cp6_dst-jpg_tt6&_nc_cat=106&ccb=1-7&_nc_sid=127cfc&_nc_ohc=LP5Ghnzm7TgQ7kNvwE2ZRlx&_nc_oc=AdmIq18E2t2V3tWzeb3o0MqBiFGxroz-WbN8Q2H1tVrEaWGTQlhXzakHrvp2svWPY0s&_nc_zt=23&_nc_ht=scontent-waw2-2.xx&_nc_gid=Ja-QKTb4963kZdCYETs-ZQ&oh=00_AfsKQhM1Gjqv1Ex1RIPRUGJVufc98ka4awZzZ-EoX3trwQ&oe=69994EFD

luty 15, 2026 12:52

A tu inne obrazy Andrzeja Wróblewskiego, do których umieściłem aluzje w moim tekście:

Obraz z cyklu "Rozstrzelanie"
https://api.culture.pl/sites/default/files/styles/1920_auto/public/2020-01/wroblewski_rozstrzelanie_mnw_mpw1125.jpg?itok=jGx8xBdr

"Cień Hiroshimy"
https://artdone.wordpress.com/wp-content/uploads/2024/07/andrzej-wroblewski-shadow-of-hiroshima-cien-hiroszimy-1957-muzeum-narodowe-we-wroclawiu.jpg?w=640

"Matka z zabitym dzieckiem"
https://www.jhi.pl/storage/image/core_files/2020/10/26/37bd8f49215d77b0c5f53889a2bb9636/jpg/jhi/normal_big/Wroblewski_Matka_z_zabitym_dzieckiem.jpg

"Dziecko z zabita matką"

https://www.andrzejwroblewski.pl/wp-content/uploads/2012/12/IMG_3786_pk.jpg

"Spacer zakochanych"

https://api.culture.pl/sites/default/files/styles/440_auto/public/images/culture.pl/andrzej_wroblewski_spacer_zakochanych_ze_sloncem_fot._dzieki_uprzejmosci_fundacji_andrzeja_wroblewskiego.jpg?itok=d9aiUTDE

luty 15, 2026 12:40

A tu jakby ktoś nie wiedział o jakim obrazie mowa:

https://www.laminerva.pl/wp-content/uploads/2023/06/AW_Szofer-Szofer-niebieski-1024x775.jpg

luty 15, 2026 02:31

Nastąpiła zmiana w pierwszej zwrotce, początek tekstu był do bani, i już mówię dlaczego: zaczynał się tak - "Błękitnego szofera malował Wróblewski" a potem rymowało się ze słowem "kreski". Beznadziejny rym, a poza tym brzmiało to jak piosenka Skiby zaczynająca się od słów "Kolejarze mają czapki i jeżdżą pociągami"... czyli odkrywczo. Niepotrzebnie wyobraziłem sobie czytelnika, który nie wie kim był Andrzej Wróblewski i nie widział tego obrazu, tak jak Skiba niepotrzebnie wyobraził sobie słuchacza, który nie wie kim są kolejarze, że mają czapki i że jeżdżą pociągami. Wszystkich zniesmaczonych serdecznie przepraszam, może teraz jest lepiej i ktoś życzliwiej spojrzy na tekst.

luty 15, 2026 00:43

Dodatkowa strofka z motywem miłośnym, choć już 42 minuty po walentynkach, przynajmniej u mnie:

Matki nawoływały, zmniejszyły obroty
tryby fabryki sierot, znów dało się słyszeć
nocne szepty kochanków, kiedy z dłonią w dłoni
zbliżali wargi pełne i usta błękitne.

luty 14, 2026 18:19

https://www.youtube.com/watch?v=sy4qc7l0680