Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Noszę miłość jak bilet w kieszeni –
ważny, lecz nieskasowany.
Chcę wejść, usiąść przy kimś,
a stoję w przejściu, pół kroku od życia.

W myślach – zachwyt i alarm.
Twe spojrzenie –
jak klucz w zamku,
chce przekręcić mą duszę.

A ja wciąż słyszę:
czekaj na wersję „bardziej”,
jakby serce miało regulamin zwrotów.

Śmieszne to, bo tęsknię jak bohater romansu,
a uciekam jak księgowy od ryzyka:
liczę procenty, ważę wady,
robię bilans ciepła w człowieku.

Bezdech lęku mnie ściska,
więc udaję luz,
a nocą gra w piersi małe kino:
ja i Ty… i drzwi, których nie domykam…
i budzi mnie serce drżące
wciąż w trybie podglądu.

Patrzysz tak, jakbyś już wiedziała,
że moje „zobaczymy”
to czułe kłamstwo,
talizman przeciwko bliskości.
Ale dajesz mi jeszcze szansę
w tej grze na czas.

A ja milczę – jakby od tego zależało
czy zdążę w ostatniej sekundzie
wybrać człowieka
zamiast próżnego marzenia…

Ilość odsłon: 264

Komentarze

luty 18, 2026 10:07

Jej! Przemawia do mnie ta staroświecka nieco forma, bardzo czuły tekst :)

luty 17, 2026 13:31

Dziękuję Mister D. za opinię i cenne wskazówki. Na razie to tak sobie piszę prosto z palca; ale widzę, że aby coś jako takiego wyszło, to trzeba jednak więcej wysiłku włożyć;)

luty 17, 2026 12:21

Chyba żebyś się uparł przy tych formach - me. twe, mym itd. ale zapisał je kursywą, żeby podkreślić, że to świadomy zamysł, taka gra z przedwojenną ckliwością, skoro już "małe kino" się pojawia, też bym je kursywą zapisał.

luty 17, 2026 12:14

Spoko, ale są ale. Oto jakie Alicje/ale delicje widzę w tekście:


Twe spojrzenie –
jak klucz w zamku,
chce przekręcić mą duszę.

- okropne. "Twe", "mą" w dodatku duszę. Poza tym coś z tym jest mocno nie tak - klucz przekręcający duszę??? Coś tu mocno nie gra.

Bezdech lęku mnie ściska...

- to też jakieś średnie.

i budzi mnie serce drżące
wciąż w trybie podglądu.

- to tak pół na pół. Serce drżące - brzmi ckliwie i przedwojennie, jak z piosenek Fogga (rozumiem, że trochę do nich nawiązujesz, "małe kino" to zdaje się z jego piosenki), ale w następnym wersie rozładowujesz to tym "trybem podglądu" i to jest fajne, ciekawy efekt, bo nagle odsyła do czasów dzisiejszych, przełamuje i rozładowuje trochę ten niedzisiejszy patos i ckliwość, więc...?

Radziłbym też oszczędniej z wielokropkami ... - najczęściej wychodzą pretensjonalnie.

To tyle moich uwag, może ktoś będzie jeszcze jakieś miał. Ja bym jeszcze nad tekstem popracował, trochę skondensował, odwirował z lekkiego nadsłowia. Są fajne momenty i jakaś koncepcja, tego nostalgicznego powrotu do niedzisiejszego wyrażania uczuć - "w małym kinie". Jest tym urok i jakiś zamysł.