x l a x
Bystre wody lasu
Popatrz, to nie może być prawdziwe!
Ci, co projektowali potrzeby zapomnieli
o strumieniach, świerkach, bazaltowych ostańcach.
Spójrz - skała unosząca się do nieba
wodą wykuta do wiecznego spoczynku;
ziemia rodzi piersi kobiet uszykowane do boju,
a przyjęte nasienie kiełkuje i mnoży obietnice.
Może nie pytaj, jak to będzie jutro,
bo to dopiero za jakieś sto pięćdziesiąt lat.
Nasza ścieżka wzlatuje nad poziomami,
Nowe Sioło dokonuje przemiany i zatracenia -
próżno wmawiać sobie "Bądź i pozostań sobą".
Z wolna pogrążają się nasze ramiona, brzuchy, nogi;
ostateczne zanurzenie w bieszczadzkim żywiole.
Wołasz mnie, choć trzymam cię za rękę…
To bystre wody lasu porywają nasze spojrzenia.
Novosiele, 7 lutego 2026





Komentarze
Mister D.
luty 21, 2026 00:20
Wróblewski dobry na wszystko:
https://www.andrzejwroblewski.pl/wp-content/uploads/2013/05/xAW_AGT_Gory_Gory-niebieskie_Gory-nr-1213-505x359.jpg.pagespeed.ic.Pbe0xcWzy1.jpg
x l a x
luty 20, 2026 20:45
Wielkie dzięki Pawle za tak obszerną analizę textu - dawno już tak nie miałem. Zaznaczam, że text jest osobisty, bo to przeżyłem niedawno z moją miłością, a i miejsce akcji bardzo konkretne (można się tam wybrać - tu jawna reklama Bystrego). Wszystko, co zauważyłeś w treści pasuje mi jak najbardziej - czegóż więcej oczekiwać. Co do proponowanych zmian, to muszę pomyśleć. Konwencja jest przyjęta i jedna zmiana pociągnie za sobą następną. "Unoszenie skał" to subiektyne wrażenie, natomiast piersi kobiet to kamienie obrośnięte gęstym mchem na okrągło - stąd skojarzenie. Tam krajobraz jest zupełnie inny niż w dolinach. Słusznie zauważyłeś zaprzedanie się chwili, bo jest to najfajniejsze w życiu...
Wioletto, masz rację - to manifest i powrót po latach w "góry". Do "źródła przyrody", której jestem zwolennikiem/miłośnikiem. Dzięki za przemyślenia.
Mister D.
luty 20, 2026 14:28
Mógłbyś też pomyśleć jak usunąć z tekstu "ja", żeby została jak najczystsza kontemplacja, to też jakaś opcja, współgrałoby z tym rozpłynięciem się i ostatecznym pogrążeniem w żywiole.
Mister D.
luty 20, 2026 13:42
To w takim razie czemu peel nie chce pytać o jutro? Chce się zatracić i zniknąć w żywiole? Bo jutro napawa go lękiem, jutro jest niepewne, chce o nim zapomnieć, zatracić się w chwili obecnej, w czasie turystycznej wycieczki po górach.
W.K.
luty 20, 2026 13:36
Twoje słowa brzmią jak cichy manifest. Kontemplacja natury nie jest ucieczką, a jest powrotem. Do siebie. Do źródła. Do prawdy, której nie da się „zaprojektować”.
Mister D.
luty 20, 2026 13:35
Zrezygnowałbym też z tych "popatrz" i "spójrz". Moim zdaniem - weź ten wiersz jeszcze do kuźni, i bardziej surowo go wykuj, ten wiersz o zapomnieniu jakie człowiekowi daje natura, niewątpliwie ważna i bezcenna.
Mister D.
luty 20, 2026 13:24
w Nowym Siole dokonuje się odmiana i zatracenie:
próżno wmawiać sobie "Bądź i pozostań sobą".
- to spoko.
Z wolna pogrążają się nasze ramiona, brzuchy, nogi;
- a co z resztą? ;) Ja bym napisał - z wolna pogrążamy się aż do ostatecznego zanurzenia w bieszczadzkim żywiole.
Wołasz mnie, choć trzymam cię za rękę…
To bystre wody lasu porywają nasze spojrzenia
- nie wiem, ale jakoś tak... jakby oklepane trochę, ale może i ok... nie wiem. Trudno jest napisać wiersz o przyrodzie, reklamowanej na niezliczonych zdjęciach, w niezliczonych folderach, obrazach, wierszach...
Mister D.
luty 20, 2026 13:24
Popatrz, to nie może być prawdziwe!
Ci, co projektowali potrzeby zapomnieli
o strumieniach, świerkach, bazaltowych ostańcach.
- to mi się podoba, ci projektanci konsumpcyjnych potrzeb, kontra żywy kontakt człowieka z naturą, sygnalizuje ideę, jaka przyświeca wierszowi.
Spójrz - skały unoszą się do nieba
wodą wykute do wiecznego spoczynku,
- to też fajne, ale ciut za dużo, np. czy potrzebnie nadmieniasz, że skały się "unoszą do nieba"? Pytanie też czy słowo "unoszą" jest najwłaściwszym, czy nie lepsze by było "wznoszą"? Nie wiem co chciałeś powiedzieć, czy o skałach oderwanych od ziemi, które się unoszą, czy o skałach, które jednak wciąż jedynie z ziemi wyrastają, a zatem się wznoszą. Może by wystarczyło napisać:
Spójrz - skały wznoszą się wykute
wodą do wiecznego spoczynku...?
Ta zwrotka zwraca uwagę na pierwiastek żeński i męski, skały jako pierwiastek męski, woda jako żeński. Wydaje się, że woda jest tutaj tym pierwiastkiem, który wykuwa skały, żywiołem twórczym, a jednocześnie destrukcyjnym. Ale jeśli spojrzeć głębiej, to woda reprezentuje czas, nieustanną, niepowstrzymaną siłę twórczą, i jednocześnie destrukcyjną, i nie da się rozdzielić tych obu rzeczy, bo nie wiadomo gdzie przebiega granica, nie ma jej tak na prawdę, jedynie my stawiamy granice, bo nasz czas jest bardzo ograniczony, gdybyśmy dysponowali dłuższą perspektywą czasową, i obejrzeli "film" w przyspieszonym tempie, widzielibyśmy góry jako falę, w zasadzie wszystko byłoby falą. Jednak symbolicznie rzecz ujmując, skała symbolizuje wieczne trwanie, z racji naszej żałośnie znikomej perspektywy czasowej, jaka jest nam na Ziemi dana.
ziemia rodzi piersi kobiet uszykowane do boju;
przyjęte nasienie kiełkuje i mnoży obietnice.
- tutaj trochę nie wiem, bo nagle pojawiają się piersi kobiet uszykowane do boju, kojarzy się wojennie, ale może też chodzić po prostu o życie. Dodatkowo te piersi pojawiają się w zwrotce gdzie mówisz o piętrzących się skałach, siłą rzeczy narzuca mi się skojarzenie tych skał z piersiami kobiet, a jednocześnie wykutymi, pomnik kobiecych piersi walczących o swoje potomstwo? To przyjęte nasienie, które kiełkuje i mnoży obietnice, bez pokrycia?
Może nie pytaj, jak to będzie jutro,
bo to dopiero za jakieś sto lat.
- Lady Pank nawet lubię, ale raczej z tego wczesnego okresu, ale co kto lubi...
Nasza ścieżka wzlatuje nad poziomami
- to tak jakoś średnio... trochę zbyt wznieśle brzmi jak dla mnie, może słowo "wiedzie" by to trochę uziemiło? Ale to ja.
Mister D.
luty 20, 2026 13:24
Popatrz, to nie może być prawdziwe!
Ci, co projektowali potrzeby zapomnieli
o strumieniach, świerkach, bazaltowych ostańcach.
- to mi się podoba, ci projektanci konsumpcyjnych potrzeb, kontra żywy kontakt człowieka z naturą, sygnalizuje ideę, jaka przyświeca wierszowi.
Spójrz - skały unoszą się do nieba
wodą wykute do wiecznego spoczynku,
- to też fajne, ale ciut za dużo, np. czy potrzebnie nadmieniasz, że skały się "unoszą do nieba"? Pytanie też czy słowo "unoszą" jest najwłaściwszym, czy nie lepsze by było "wznoszą"? Nie wiem co chciałeś powiedzieć, czy o skałach oderwanych od ziemi, które się unoszą, czy o skałach, które jednak wciąż jedynie z ziemi wyrastają, a zatem się wznoszą. Może by wystarczyło napisać:
Spójrz - skały wznoszą się wykute
wodą do wiecznego spoczynku...?
Ta zwrotka zwraca uwagę na pierwiastek żeński i męski, skały jako pierwiastek męski, woda jako żeński. Wydaje się, że woda jest tutaj tym pierwiastkiem, który wykuwa skały, żywiołem twórczym, a jednocześnie destrukcyjnym. Ale jeśli spojrzeć głębiej, to woda reprezentuje czas, nieustanną, niepowstrzymaną siłę twórczą, i jednocześnie destrukcyjną, i nie da się rozdzielić tych obu rzeczy, bo nie wiadomo gdzie przebiega granica, nie ma jej tak na prawdę, jedynie my stawiamy granice, bo nasz czas jest bardzo ograniczony, gdybyśmy dysponowali dłuższą perspektywą czasową, i obejrzeli "film" w przyspieszonym tempie, widzielibyśmy góry jako falę, w zasadzie wszystko byłoby falą. Jednak symbolicznie rzecz ujmując, skała symbolizuje wieczne trwanie, z racji naszej żałośnie znikomej perspektywy czasowej, jaka jest nam na Ziemi dana.
ziemia rodzi piersi kobiet uszykowane do boju;
przyjęte nasienie kiełkuje i mnoży obietnice.
- tutaj trochę nie wiem, bo nagle pojawiają się piersi kobiet uszykowane do boju, kojarzy się wojennie, ale może też chodzić po prostu o życie. Dodatkowo te piersi pojawiają się w zwrotce gdzie mówisz o piętrzących się skałach, siłą rzeczy narzuca mi się skojarzenie tych skał z piersiami kobiet, a jednocześnie wykutymi, pomnik kobiecych piersi walczących o swoje potomstwo? To przyjęte nasienie, które kiełkuje i mnoży obietnice, bez pokrycia?
Może nie pytaj, jak to będzie jutro,
bo to dopiero za jakieś sto lat.
- Lady Pank nawet lubię, ale raczej z tego wczesnego okresu, ale co kto lubi...
Nasza ścieżka wzlatuje nad poziomami
- to tak jakoś średnio... trochę zbyt wznieśle brzmi jak dla mnie, może słowo "wiedzie" by to trochę uziemiło? Ale to ja.
Mister D.
luty 20, 2026 12:56
Marek, byłem kiedyś w górach ;)
Ja bym jeszcze popracował nad tekstem, wydaje mi się, że trochę nadsłowia się wkradło. Można by go bardziej surowo wykuć.