Mister D.
PANI WŁADZIA I PAN WŁADZA
W dzień pochmurny, wiosenny, wyszła pani Władzia
wyprowadzić jamnika, z krzywymi nóżkami
serdelek samobieżny o ziemię zahaczał,
niemal rył w gruncie rzeczy u stóp pani Władzi,
tocząc się powolutku, na nóżkach beczułka,
z noskiem przy samej ziemi, czułym a wybrednym,
adekwatnego miejsca by brzemienną w skutkach
decyzję podjąć szukał i tym pochłonięty
nie poświęcał uwagi temu co na niebie,
cały skoncentrowany, skupiony na jednym
wybredny rzeczoznawca, gdy zdążyć przed deszczem
myślała pani Władzia, ciepłym a wiosennym.
- Zdecyduj wreszcie, Kosmo - rzekła do jamnika -
nie możemy tu czekać, zanim czarne dziury
ostatnie wyparują po myśli Hawkinga,
ulewa nas zastanie, przestań być marudny -
cierpliwie ponaglała staruszka staruszka,
która nie żałowała mu w życiu niczego,
wierząc, że karma wraca, w rytm psiego serduszka,
które wlokło się za nią, mimo błękitnego
nalotu na psich oczach, nadal w nią wpatrzone,
ignorując wiosenne, spochmurniałe niebo,
na którym pani Władzia spostrzegła okrągłe,
nie wiadomo co, jakby ideał czarnego
otworu jak źrenica w chmurach się otworzył,
całego spektrum światła piramidę wchłaniał,
jak wzór na obwód koła na niebie wcielony
skądinąd objawione coś nie z tego świata,
w którym jamnik nareszcie swoje miejsce znalazł,
oczy mętne jamnicze, na których powierzchni
śmierć oddech zostawiła, w psich topił oddalach
zadowolony z siebie wiódł swój żywot pieski,
gdy czoło posobotnie masował policjant,
z kryminalnej zesłany do służby w drogówce,
z radarem laserowym, który w ręku trzymał,
wzdłuż ciała opuszczonym, pchając oczy smutne
przed sobą niczym lemiesz po twardym ugorze
tej Ziemi odmienionej, przed wiosennym deszczem.
- Panie Władzo, do góry proszę oczy podnieść,
coś niesamowitego lewituje w niebie!
Pan Władza panią Władzię ujrzał wniebowziętą,
która chciała wykrzesać dziś z niego ochotę,
chociaż iskierkę jedną, skusić pogawędką,
jak Arystotelesa rozmowa z Platonem.
- Pani Władziu, po łokcie w polu Higgsa robię,
coraz silniejszy czując związek z grawitacją,
Ziemia woła powieki, a pani mi głowę
truje czymś czemu przeczy newtonowskie jabłko,
którym z chęcią bym przegryzł posmak posobotni,
grudkę gliny zaschniętą w moim gardle zmiękczył,
szklaneczką syzyfowej mrożonej bym popił
spowszedniały chleb łowcy pędzących jeleni
po em-ce-dwa krajowej. Deficyt energii
na łamiące przepisy książkowej fizyki,
antygrawitacyjne foliowe czapeczki
boleśnie dziś odczuwam, sama pani widzi.
- Panie Władzo, naprawdę, coś wisi nad nami,
czarne niczym źrenica, czarny świetlik w chmurach,
jak żyję do obiektów przeze mnie widzianych
zidentyfikowanych nie da się porównać,
na pewno nie czapeczka, brakuje śmigiełka
by mogła nieruchowo wisieć nad głowami,
jakby czasoprzestrzenne kontinuum przerwał
wielki kosmiczny robal, przez tę dziurę patrzył
na mnie i Pana Władzę, mojego jamnika,
jak wspólnie marniejemy gdy niebo ciemnieje
nad newtonowskim jabłkiem w szczerym polu Higgsa,
Panie Władzo, jest władza wyższa nad człowiekiem,
proszę w górę popatrzeć na ten właz otwarty,
kto wie dokąd prowadzi i kto go otworzył,
drabiny tu potrzeba, może wóz strażacki
nie radiowóz drogówki, byłby tu pomocny,
chodź szczerze, jak to szczere pole Higgsa, wątpię,
drabina jakubowa prędzej by pomogła,
bo może oko w oko stoimy z aniołem
i tylko czekać kiedy wynurzy się trąba
z tego włazu czarnego, a jakby blask z wnętrza
na ziemię promieniował, aż wokół kamienie
jak newtonowskie jabłka, twarde do zgryzienia
orzechy wypuszczają skrzydełka gołębie,
gotowe by przekroczyć próg ucieczki z Ziemi,
i nic pan na to, Panie Władzo, nie poradzi,
radarem laserowym pan ich nie zestrzeli,
kiedy wyłamią szlaban kosmicznej rogatki,
mandat może pan sobie a muzom wystawić
i do szuflady schować, lub przed siebie rzucić
jastrzębio uskrzydlonym okiem wyobraźni,
z tej na deszcz czekającej, zaoranej grudy.
(c.d.n.)
Ilość odsłon: 330





Komentarze
Mister D.
marzec 12, 2026 10:16
Proszę bardzo, na własną odpowiedzialność, ale mogłoby zrobić wrażenie :)
Basia
marzec 12, 2026 09:58
Czuję że pójdę potem siedzieć za poezję.. ale może trzeba to sobie zachować ma starość ;)
Basia
marzec 12, 2026 09:56
Pozwolisz, że będę cytować Panią Władzię w przypadku gdy stanę oko w oko z wizją mandatu?
Ta ostatnią strofę sobie zapiszę :D
Mister D.
marzec 12, 2026 07:08
Jest dalszy ciąg, tak mniej więcej od słów "Pani Władziu, po łokcie w polu Higgsa robię"
Mister D.
marzec 08, 2026 10:49
"po em-ce-dwa krajowej, deficyt energii" - a to jest nawiązanie do słynnego wzoru Einsteina, który chyba zna każdy, czyli E=MC2.
Mister D.
marzec 08, 2026 10:47
Po pierwsze dziękuję.Po drugie - Newton był wierzący,ale co to ma do rzeczy, czy od razu widzisz, że tekst jest przeciwny istnieniu Boga? Po trzecie Pani Władzia również nawiązuje do fizyki, mówiąc o parujących czarnych dziurach, czyli promieniowaniu Hawkinga. Policjant mówi o polu Higgsa, bo na tym ma też polegać dowcip utworu, ale bez przesady, nie będzie potrzeba wiedzy akademickiej, ani szczególnie zaawansowanej, bo ja również takiej nie posiadam, trochę się interesuję z akcentem na trochę. Pole Higgsa nadaje cząstkom masę, cząsteczki przechodząc przez pole Higgsa zyskują masę, i tyle wystarczy wiedzieć. W tekście nie jest przesądzone istnienie czy nieistnienie Boga, ani czym jest ten obiekt na niebie.
Basia
marzec 08, 2026 05:14
Do połowy porywa! Ale mniej więcej przy polu Higgsa zaczęło mi się plątać i straciłam równowagę. To jest chyba tekst dla fizyków.. z tym że Newton chyba był wierzący. Tak jak większość znanych naukowców.
Generalnie jest bardzo dobry, gdyby nie ta plątanina w wypowiedzi pana władzy to płynął by wartko do końca.
Mister D.
marzec 08, 2026 00:01
https://scontent-waw2-1.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/649070815_10241200304807385_3222856227075827194_n.jpg?stp=cp6_dst-jpg_tt6&_nc_cat=110&ccb=1-7&_nc_sid=13d280&_nc_ohc=HgHpnkH0AIAQ7kNvwE8my7X&_nc_oc=Admf9WVCkE3OdOuos0F_IGYSgqbx1w81hnXl2d0rpMKGjA6sRPzY8rwi3d5lL_ARXv8&_nc_zt=23&_nc_ht=scontent-waw2-1.xx&_nc_gid=OOUTqXxteU7zneUklepfOA&_nc_ss=8&oh=00_Afy6c36AdzgoPOCOg99fhy57xAvGbCjepNLipvqqM94bcA&oe=69B28366