Mister D.
EINSTEIN NA PUSTYNI - Biurko Krytyka
W imię poDstępu światła Einstein na pustyni,
widzi kwitnącą jabłoń i wyciąga rękę,
na wysokiej gałęzi owoc robaczywy,
cień drzewa coraz dłuższy, coraz gęstszy pełznie
po wypalonej ziemi, zegar relatywny
czas powoli odlicza do pustynnej nocy,
czerń na blachę wykuwa, którą grzyb pustynny
oślepia nagłym blaskiem, aż ciemnieją oczy
siwogrzywego starca, dwa zagasające
krematoryjne piece, lub dwie czarne dziury,
jego szczęście w nieszczęściu - światło uwięzione
za horyzontem zdarzeń niczym biały królik.
Czarna dziura jak owoc, wnyki na fotony,
dla których czas nie płynie - z horyzontu zdarzeń
pestkę odrzeć bezkrwawo, bezkrwawo otworzyć
wnyki w praktycznym świecie, gdzie cyfry spisane
do rubryki jak wióry z kwitnących jabłoni.
Na elastycznej scenie, gdzie wszystko jest względne,
teoretyczny kamień węgielny położył
pod łany za widnokrąg i jałową ziemię,
nie przestając się dziwić, że można oswoić
nieoswojone zwierzę tym z czego wyrasta
pochodnia siwych włosów, tak jakby czyjś podpis
na odczytanie czekał w trzewiach lewiatana,
w ciemnym wnętrzu potwora światło wydobywa
napisane na ścianie wzory i symbole,
z podniebienia jaskini niespiesznie czas spływa,
Einstein z wagą na plecach idzie krok za krokiem,
na jednej szali opad śnieżnobiałych płatków,
na drugiej szali zboże - raz pierwszy upada,
masa, energia, prędkość światła do kwadratu,
postawiony fundament pod plon lub huragan -
sadów kwitnącej wiśni korzenie wyrwane,
ślepe oczy, kratery po słońcach wystygłe,
objawienia na skórze wypalone brajlem,
na solidnej podstawie teorii praktycznie
bezużyteczne gruzy.
widzi kwitnącą jabłoń i wyciąga rękę,
na wysokiej gałęzi owoc robaczywy,
cień drzewa coraz dłuższy, coraz gęstszy pełznie
po wypalonej ziemi, zegar relatywny
czas powoli odlicza do pustynnej nocy,
czerń na blachę wykuwa, którą grzyb pustynny
oślepia nagłym blaskiem, aż ciemnieją oczy
siwogrzywego starca, dwa zagasające
krematoryjne piece, lub dwie czarne dziury,
jego szczęście w nieszczęściu - światło uwięzione
za horyzontem zdarzeń niczym biały królik.
Czarna dziura jak owoc, wnyki na fotony,
dla których czas nie płynie - z horyzontu zdarzeń
pestkę odrzeć bezkrwawo, bezkrwawo otworzyć
wnyki w praktycznym świecie, gdzie cyfry spisane
do rubryki jak wióry z kwitnących jabłoni.
Na elastycznej scenie, gdzie wszystko jest względne,
teoretyczny kamień węgielny położył
pod łany za widnokrąg i jałową ziemię,
nie przestając się dziwić, że można oswoić
nieoswojone zwierzę tym z czego wyrasta
pochodnia siwych włosów, tak jakby czyjś podpis
na odczytanie czekał w trzewiach lewiatana,
w ciemnym wnętrzu potwora światło wydobywa
napisane na ścianie wzory i symbole,
z podniebienia jaskini niespiesznie czas spływa,
Einstein z wagą na plecach idzie krok za krokiem,
na jednej szali opad śnieżnobiałych płatków,
na drugiej szali zboże - raz pierwszy upada,
masa, energia, prędkość światła do kwadratu,
postawiony fundament pod plon lub huragan -
sadów kwitnącej wiśni korzenie wyrwane,
ślepe oczy, kratery po słońcach wystygłe,
objawienia na skórze wypalone brajlem,
na solidnej podstawie teorii praktycznie
bezużyteczne gruzy.
Ilość odsłon: 293





Komentarze
Mister D.
kwiecień 15, 2026 09:20
Nie zgadzam się, bo czasem coś wymaga wyjaśnienia. Nie każdy musi znać tę myśl Einsteina, przeważnie jego postać kojarzona jest z teorią względności, grawitacji i wzorem E=MC2. Wyjaśnienie długie, ale nie wydaje mi się na wyrost.
Paweł Podlipniak - ...
kwiecień 14, 2026 13:40
liczba słów użytych od wyjaśnienia mówi sama za siebie
Mister D.
kwiecień 11, 2026 10:26
Panie Pawle, przede wszystkim dziękuję.
nie przestając się dziwić, że można oswoić
nieoswojone zwierzę tym z czego wyrasta
pochodnia siwych włosów, tak jakby czyjś podpis
na odczytanie czekał w trzewiach lewiatana,
- w tej zwrotce chciałem ująć myśl Einsteina, która brzmiała mniej więcej tak - "najbardziej zadziwiającą i niedającą się wyjaśnić rzeczą, jest to, że wszystko można wyjaśnić". Einstein dziwił się, że świat jest racjonalny, że rządzą nim racjonalne prawa, które można racjonalnie badać, ponieważ wydawało się, że bardziej prawdopodobny byłby wszechświat jako chaos, którego nie da się wyjaśnić racjonalnie. Stąd było jego przekonanie, że za wszystkim stoi jakiś tajemniczy "Staruszek", którego myśli chciał poznać (ja również podzielam to przekonanie Einsteina). Lewiatan w tej zwrotce jest oczywiście metaforą wszechświata, podobnie jak "nieoswojone zwierzę" - czyli kosmiczna noc, którą człowiek w jakiś sposób oswaja rozumem, czyli tą świecącą pochodnią siwych włosów. Chciałem zawrzeć ten rys osoby Einsteina, jako fizyka teoretyka, którego pasją była przede wszystkim wiedza i odkrywanie, wydaje mi się to ważne ze względu na wymowę utworu i pokazanie dramatu postaci, człowieka, który mimo wszystko przyczynił się do powstania bomby atomowej, może nie bezpośrednio, bo sam nie brał udziału w pracach nad nią, ale jego odkrycia (E=MC2) są podstawą i fundamentem tej bomby, jak również mogą być fundamentem budowania cywilizacji. Oprócz tego napisał słynny list do prezydenta USA ponaglający do prac nad bombą, czego potem żałował. Dlatego w ostatniej zwrotce wydaje mi się kluczowe zestawienie słów - teorii/praktycznie/bezużyteczne. Brutalne zderzenie teorii z praktyką świata, w którym rządzą zbrodniarze i handlarze. Odkrycia Einsteina mogły się przyczynić do czegoś dobrego i użytecznego, a pierwszym efektem były skażone i bezużyteczne gruzy Hiroszimy. Dlatego też Einstein dźwiga na plecach wagę, na jednej szali leży zboże (czyli to co dobre) na drugiej opad śnieżnobiałych płatków, jak radioaktywny popiół, płatki z drzew kwitnącej wiśni. Nie zgadzam się, że to pustosłowie, ale oczywiście jeszcze pomyślę nad wierszem.
Paweł Podlipniak - ...
kwiecień 10, 2026 11:00
mam z tym wierszem problem
pierwsze 4 zwrotki są dobre, fajnie zrymowane i zrytmizowane, jest obraz , który mnie zaciekawia.
piąta jeszcze się trzyma, szósta zaczyna tracić sens, gada sama do siebie
w siódmej pojawia się rym gramatyczny i ona popada w pustosłowie
końcówka jest najsłabsza
wers "odstający" słabo puentuje
do przemyślenia przez autora - imho,skrócić