tetu
posag
pod paznokciami gruboziarnista sól
rzucony rzemień
ucina oddech w pół drogi
matka myła włosy w deszczówce
mówiła że wstyd ma słodki zapach
więc przymierzam ciasne sukienki
z wyparzonej gazy
w piersi pęcznieje brudna gąbka
lustro w sieni oślepło
odbija tylko siną krawędź stołu
zostawiam na szkle tłusty ślad
mleczną mgłę łagodniejszą niż pamięć
jutro wypluję gwoździe
i nakryję do stołu
Ilość odsłon: 137





Komentarze
tetu
sierpień 30, 2026 00:12
Sąsiadko, dzieciństwo i życie nierzadko bywają horrorem. Turpizm służy właśnie do tego, by nie lukrować skrajnie dramatycznych sytuacji. Celowo uderzyłam w takie struny. Wiem, że jest tu gęsto od rekwizytów, ale tak właśnie miało być — ciężko i przytłaczająco.
Zdaję sobie sprawę, że większość czytelników szuka lżejszych tekstów i czystej przestrzeni. Niedawno pod jednym z moich wierszy Basia napisała mi:
"Gdybym miała o tym pisać, to chyba jednak zdecydowałabym się na łagodność jakąś i szacunek dla psychiki ofiary [...] Zamiast ostrą jazdę po emocjach".
Dla mnie brzmi to trochę jak prośba: "nie dotykajmy otwartej rany, mówmy o bólu naokoło".
A ja uważam dokładnie odwrotnie: to właśnie z szacunku do ofiary piszę bez znieczulenia. Cierpienie nie może być przecież abstrakcyjne, łatwe do przełknięcia i wygodne dla odbiorcy — nie chcę budować sztucznych pozorów i udawać, że ból da się oswoić. Przemoc nigdy nie jest ani ładna ani łagodna i nie powinno się jej pudrować.
Tak już mam, że czasami muszę wyrzucić z siebie taki obraz do końca.
Ale rozumiem dyskomfort czytelnika i szanuję jego odczucia.
Dziękuję Ci za odwagę zmierzenia się z tym horrorem. Pozdrawiam serdecznie.
Sąsiadka Mościckiego
sierpień 27, 2026 21:51
Ostatnie dwa wersy mi się spodobały. Fajnie, ze nakryje do stołu. Reszta to jakiś raczej rodzaj turpizmu a nawet horror.:)