Sąsiadka Mościckiego
Msza
MSZA I
odrzuca mnie
teatralna gestykulacja
najbardziej uderzanie
pìęścią w klatkę
"moja wina moja wina
moja bardzo wielka wina"
ile jeszcze będę winna
czasem dopadają
sztywność i duszność
wszystko się kurczy
omija mnie modlitwa
siadam obok znajomej
która ucieka do innej ławki
a potem mówi
"pokój nam wszystkim"
ciągle jestem winna
za matkę ojca rodzeństwo
za swoją chorobę
płacę dużo
MSZA II
jaka msza mi zapadła
najbardziej w pamięci
chyba za ojca
bez napięcia przesadnej powagi
siostra szła ze śpiewem w inną
stronę niż ja z proboszczem
fałszowała
przy tej akustyce nie mogłam
przejść bez śmiechu i obojętnie
MSZA III - w objęciach
to była msza za wujka
powiesił się w sypialni
nie modliłam za duszę zmarłego
matka wtedy była pijana
i tylko na nią zwracałam uwagę
w nocy gdy leżałam na boku
zobaczyłam na ścianie coś dziwnego
taniec diabła
szybko wszedł do łóżka
zrobiło się milutko
i nagle złapał mnie za szyję
zaczął dusić
a mogłam się skupić
na mszy za wujka
"moja wina moja wina
moja bardzo wielka wina"
Ilość odsłon: 180





Komentarze
Basia
wrzesień 01, 2026 12:41
Wiesz, do końca życia można słuchać złośliwości ludzkich, ale możesz też zacząć szukać najwyższego piękna i jego wartości.
Sąsiadka Mościckiego
wrzesień 01, 2026 11:53
Leszku i Basiu
ogromnie dziękuję za Wasze słowa:)
Sąsiadka Mościckiego
wrzesień 01, 2026 11:52
Mareczku, rozpieszczasz mnie :) wybacz "Mareczka". Poprawię poźniej. Dobrze sugerujesz. DZIĘKUJĘ ŚLICZNIE :)
Leszek.J
sierpień 31, 2026 17:41
Dobry tekst, można się naturalnie buntować przeciwko wmawianiu "tej winy" ale skoro mówią tak wszyscy to nie bardzo boli.
Pozdrawiam
x l a x
sierpień 31, 2026 10:12
Dobry, ciekawy i poruszający wiersz, obnażający grzechy główne katolicyzmu; największy z nich to wbijanie(dosłownie) ludziom poczucia winy w celu łatwego sterowania "baranami". Powstają zombie gotowi nienawidzić za brak posłuszeństwa tzw.Panu. Wtedy też mogą zobaczyć diabła (sic!). No i bardzo bogaty rys psychologiczny podmiotu lirycznego. Jedynie, co bym poprawił, to formę, a przynajmniej te nagłówki "MSZA" wkomponował w tekst. Pozdrówka
Basia
sierpień 31, 2026 09:57
Nie ma takiej winy, która nie została wtedy przez Niego zmyta. Musisz wiedzieć że On, z najgłupszego błędu potrafi wyprowadzić dobro. Trzeba zaufać. Kończę i ściskam serdecznie.
Basia
sierpień 31, 2026 09:53
Ale, najważniejsze: czy gdybyś chciała kogoś przeprosić jeśli go skrzywdziłaś, to naturalne jest że próbujesz przeprosić przyznając się do winy z wielką nadzieją na wybaczenie. Ta nadzieja w tym wypadku ma podstawę. Ta nadzieja jest tu gorąca i prawdziwa. Nie ma takiego człowieka, który nie popełnił kiedyś błędu, wyjątkiem jest tylko Jezus, który oddał za to życie, ale on jest Bogiem który stał się człowiekiem. To jest prawdziwa historia.
Basia
sierpień 31, 2026 09:37
Jezus jest niezmierzoną Miłością i żadna nasza wina tego nie zmieni, to powiedzenie "moja wina..." wynika raczej ze starcia się ludzkiej małości (którą tutaj też punktujesz) z obliczem Boga. "Ile jeszcze będę winna"? tylko do momentu kiedy poprosisz o wybaczenie, bo Bóg jest tym który przebacza z miłością. Wszystko się wtedy zmienia. Pozdrawiam Cię serdecznie. Wiary.