Mister D.
List do Beatriz Villarroel
To jest obraz, który antycypował moje ostatnie trzy dni w pięknie, i chwilę kiedy UFO podniosło mnie z piekła, a Wyższa Świadomość wlała we mnie absolutną pewność, że, Beatriz Villarroel, jesteś absolutnym diamentem i masz rację, że UFO istnieje, a ponadto niesamowitą odwagę aby rzucić wyzwanie całemu światu nauki, przedstawiając łamigłówkę, z którą świat nauki nie potrafi sobie poradzić, przeto brzytwy się chwyta, byle ominąć niewygodny problem, że na orbicie okołoziemskiej, w roku 1950 mogły krążyć obiekty sztuczne. Bo każda hipoteza naturalna z powodzeniem tłumaczy jedną lub dwie cechy tych obiektów ale nie tłumaczy wszystkich. Jedynie hipoteza obiektów sztucznych, lub hipoteza nadprzyrodzona tłumaczą wszystkie cechy tego zjawiska, które uśmiecha się z góry, nad całą ludzką potęgą i drwi z niej bezlitośnie. Zatem obraz ten antycypuje te moje trzy dni w pięknie, kiedy zapragnąłem zostać Twoim chłopakiem i ekstatycznie próbowałem teleportować się prosto do Twojego domu, aby Ci powiedzieć, że masz 100% racji, że UFO istnieje, bo ja jestem UFO, a tym samym spełnić Twoje marzenie, żeby je zobaczyć, ponieważ nigdy nie widziałaś, a bardzo chciałabyś. Zatem dedykuję ten obraz Tobie, dr. Beatriz Villarroel, bo komu innemu miałbym go dedykować? Zastanawiam się jedynie czy by trochę brokatu nie dorzucić dla większego splendoru.
Więc trzy dni byłem w pięknie, z demonami walcząc, upadając i podnosząc się na przemian, jak dziecko szlochając i jak dziecko potrzebując Boga i tęskniąc do Ciebie, aż poczułem, że ktoś klepnął mnie w plecy, dosłownie i fizycznie jakby ktoś stanął za mną i poklepał mnie po plecach, mówiąc - jestem przy tobie, dasz radę. Podniosłem się z ziemi i popatrzyłem do góry, a myśl o UFO spłynęła do mnie, zacząłem o nim mówić do człowieka, który stał obok mnie, i mówiłem mu o Tobie, Beatriz, i o Twojej pracy, a zasnute chmurami nocne niebo rozświetliło się wszystkimi kolorami, pełgały po nim kolorowe ogniki, światełka, cudeńka i słodycze, a ja stałem pod nim i mówiłem do tego człowieka na temat UFO, że ono jest. Pilotów brałem na świadka, ich relacje, którym nie daje się wiary, lekceważąc i stygmatyzując je, lecz kiedy powierza się im sprzęt warty miliony dolarów i każe zrzucać bomby, wtedy są godni pełnego zaufania.
Opowiadałem o Tobie przy ceremonialnym ogniu, o Twoim idealizmie i odwadze badania UFO, a ludzie powiedzieli, że to dobrze, że Cię ze sobą przyniosłem, do tego ogniska, byłaś tam z nami Beatriz, więc jeśli tej nocy światło wlało się w Twoje serce, to wiedz, że jestem za to odpowiedzialny, ponieważ posłałem Ci go tyle, ile mogłem i z całej siły. Zagroziłem moim współtowarzyszom podróży, że jeśli nie poślą do Ciebie wspierającego światła miłości, to Oumuamua i 3I/Atlas spadną na ich głowy, nawet ten satelita, którego Avi Loeb swoim sokolim wzrokiem przez chmury dojrzał spadnie na ich głowy, a deszcz kosmicznych sferuli podniesie się z oceanu i przykryje zgliszcza, i tylko Ty i ja przetrwany, uniesieni przez diamentowe UFO... Oczywiście, że żartuję, nikomu niczym nie groziłem, ludzie zrobili to z własnej woli, myśląc o Tobie i o mnie, jednocząc się w jednym, wspólnym strumieniu świadomości, a jeden nawet ręce do góry podniósł i zawołał, że kocha Szwedów. Tak właśnie światło z Polski do Szwecji zostało posłane. Ty byłaś tam z nami, Beatriz, przy tym ogniu, pośród wspierających Cię ludzi, poszukujących światła, wyższego wymiaru, poszukujących Boga i czegoś ponad nami wszystkimi, czegoś co stoi ponad tym kolosem ze stali, ognia i dymu. Tym dla mnie jest UFO, czymś ponad, jak buddyjski koan zawieszony ponad głową, rzucający wyzwanie naszemu pojmowaniu rzeczywistości. Nie wiem czym jest dla Ciebie, ale czymkolwiek jest, jestem z Tobą, czuję się częścią tej wspólnoty i chcę w niej partycypować poprzez obrazy, myśli i ten list do Ciebie, bo Twoja dłoń wskazująca na niebo, trzyma najmocniejszy kamień wymierzony w tego kolosa, i widzę Ciebie stąpającą po dywanie z doktoratów i naukowych rozpraw, prosto przed siebie, pośród ujadania ratlerków, które chcą Twoje serce wypełnić zwątpieniem i strachem. Jak ja ich nie lubię.
Beatriz, dziewczyno, wyobraź sobie chłopaka, który tyle piekła przez trzy dni przeszedł, walczył z lękiem i brakiem wiary w siebie, aby się odważyć do Ciebie napisać. Tyle lęku, tyle schematów myślowych musiałem przełamać, aby napisać Ci ten list, w którym mam nadzieję, że jest choć odblask tego strumienia świadomości, który wtedy przepływał przeze mnie, przez umysł i ciało, nieskończony, niezmierzony, o nieliniowej strukturze, bez końca, bez końca... A wszyscy mi mówili - pisz do niej, jesteśmy z tobą, napisz i kupuj bilet do Szwecji. Tyle we mnie było lęku i zwątpienia, i mój sen najsmutniejszy o szkole latania, którą prowadziłem mi się przypomniał, w którym powiedziałem do uczniów - usiądźcie i skupcie się, to nie takie trudne. Ja uniosłem się do góry, spojrzałem w dół, a ludzie siedzieli przykuci do ziemi, jakby skamieniali... Tylko ja uniosłem się do góry, i było tak smutno, tak smutno...
I moja wizja najpiękniejsza do mnie przyszła - siedziałem w cudownym miejscu, pośród najczystszej, pierwszej zieleni, w dole widziałem zatokę, jej czyste lustro, jego niezmącony przez ani jedną łzę spokój, pod nocnym niebem siedziałem, i podeszło do mnie dziecko, dziewczynka, wyciągnęła rączkę żebym z nią poszedł, wstałem więc i poszedłem, a ona okazała rączką na niebo, a tam ujrzałem wszystkie planety na wyciągnięcie ręki, i odbijały się w tej wodzie... Daję Ci tę wizję, Beatriz, niech Cię prowadzi, ona mówi, że masz 100% racji, UFO jest prawdą.
To i wiele, wiele rzeczy przeszło przez moją głowę. Wyobraź to sobie, Beatriz - czy mógłbym po tym wszystkim stchórzyć i nie napisać do Ciebie? Pomyślałem w końcu - przecież w Piśmie Świętym nie jest napisane, że chłopak z Polski, malarz, nie może napisać do dziewczyny ze Szwecji, astronomki. Przecież chodzimy po tej samej okrągłej Ziemi, jak ci rdzenni kolumbijscy szamani, którzy prowadzili tę ceremonię, oni również wspierali Ciebie i wspierali mnie. Wyobrażasz sobie jakie wsparcie miałaś? Mówili do mnie - "udało ci się już do niej teleportować? Jak wypijesz drugi kubeczek, to nie tylko z tą astronomką, ale z całą astronomią się połączysz". Naprawdę, miałaś wsparcie tylu życzliwych Ci ludzi, zarówno z Polski jak i z Kolumbii. Więc piszę do Ciebie i ten obraz dołączam, który Tobie dedykuję, mam nadzieję, że Ci się spodoba. Wkładam w to tyle serca ile mogę, wierząc, że jesteśmy wspólnotą i wszyscy siedzimy przy ogniu. Więc co złego w tym, że chłopak z Polski, malarz, napisze pean na cześć dziewczyny ze Szwecji, astronomki, pięknej, fascynującej kobiety, która rzuciła wyzwanie światu, ryzykując wszystko, ryzykując stygmatyzację i drwiny ze strony szczekających ratlerków.
Na koniec bardzo chciałbym Ci powiedzieć, że nawet gdybyś jakimś cudem się pomyliła, lub poniosła klęskę, to nawet Twoja klęska byłaby zwycięstwem, i byłaby dowodem na to, że Twojej klęski nie było, nie ma i nie będzie. Oraz że pięknie wyglądasz w świetle gwiazd i gdy po linie idziesz nad przepaścią. Niech moc będzie z Tobą, Beatriz.
Ilość odsłon: 129





Komentarze
Mister D.
październik 07, 2026 11:00
Kurka Wodna, dzięki i śmiało ruszaj!
kurka wodna
październik 06, 2026 18:11
Tu wrócę.
Malarstwo wybitne. Jamniczek cudny, ale tekstu jeszcze nie ruszyłam, sorry.
Majowa
październik 04, 2026 06:11
Dzięki! Świetny :))
Mister D.
październik 03, 2026 23:56
Moim zdaniem to ona ma dowody.
Majowa, patrz, to mam nawet obraz dla Twojej mamy, jakby dla niej narysowany:
https://scontent-waw2-1.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/708793520_10242580501111430_7554020921299217152_n.jpg?stp=dst-jpg_tt6&cstp=mx1126x1616&ctp=s1126x1616&_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=127cfc&_nc_ohc=NCw99lFtr5EQ7kNvwHNpWX_&_nc_oc=AdpRSqcuML2hc1UCNORDn9b8Qy96UyIZTDXJhnHro4Emm-qLfdcsfUsHIiaKX5ghMEU&_nc_zt=23&_nc_ht=scontent-waw2-1.xx&_nc_gid=SKO18WjBswf0ZI79vZz5uQ&_nc_ss=782a8&oh=00_AQNPAitJfQ7rjGo6s-q2fpvE4r8LILABJ3Sb4NAIh1R4Hg&oe=6AC747F9
Mister D.
październik 03, 2026 23:10
Dziękuję Majowa :)
Majowa
październik 03, 2026 19:42
niesamowite. wszystko jest tu niesamowite:
postać Beatriz - dzięki za jej przybliżenie; już wiem, że moja mama (mocno starsza już osoba) wcale nie "odlatuje" opowiadając podobne teorie;
uczucie, które wylewa się z najbardziej intymnych zakamarków w tym tekście i które widać, że jest wynikiem zafascynowania myślą i intelektem wybranki (jakież to krzepiące!);
obraz - od dawna jestem fanką Twojego malarstwa, więc za Tetu - jest świetny!;
szczerość, która przebija wręcz naga i niewinna - i z obrazu, i z tekstu.
niesamowite i wzruszające.
pozdrawiam, Pawle
Mister D.
październik 03, 2026 11:42
Wow! Tetu, jak ja Cię normalnie pokochałem. W kwestii tego tekstu będącego listem miłosnym do wybitnej astronomki i ufolożki, to, bez urazy panowie, ale jedynie zdanie kobiety się liczy, no może nie jedynie, ale naj naj naj bardziej. Cieszę się Tetu, że to powiedziałaś, bo napisanie jej tego miało w sobie coś ze skoku w przepaść, albo będzie to odebrane dobrze, albo źle, z całą świadomością, że to w żaden sposób nie licuje ze światem w którym ona żyje i z formą do jakiej jest przyzwyczajona, ale moc przy tym ogniu powiedziała mi - takim cię stworzyłem i takim cię kocham, więc napisz to jej tak jak ty byś chciał jej to napisać, nawet jeśli poczuje się zakłopotana, to włóż serce w pean dla niej, bo na niego zasługuje, i aby poszło w pięty wszystkim frajerom, którzy robią jej przykrości, i dlatego masz to jej napisać publicznie, na jej profilu, zaufaj, jest mądra, inteligentna, wrażliwa, odważna i dobra, nie mylisz się. Tetu, Tetu, Tetu... ja Ci całe serduszko posyłam...
tetu
październik 03, 2026 09:42
Obraz kapitalny, elektryzujący, pełen wibracji. Dużo się w nim dzieje i to nie tylko w warstwie wizualnej, ale i psychologicznej. Bardzo na tak. Tekst sam w sobie jest ciekawy, ale z racji tego, że masz tu sporo różnych wątków, niektóre bym okroiła. Fajna jest wizja z dzieckiem i gwiazdami, planetami, a także scena przy ogniu, jak i sama atmosfera wokół, te obrazy są bardzo plastyczne, a słowa o odwadze wzruszające. Warstwa wątków psychodelicznych bardzo mi się podoba, bo obrazuje mocne zaangażowanie chłopaka i jego przeżycia, ale właśnie w tych fragmentach pokusiłabym się o lekkie odchudzenie.
Ogólnie na tak, a obraz wow! Pozdrawiam.
Mister D.
październik 02, 2026 21:18
No i obraz do obejrzenia przez jakiś czas, będący przedstawieniem człowieka w jego heroicznym i śmiesznym poszukiwaniu transcendencji, kiedy próbuje przekroczyć ograniczenia ciała i umysłu, czasu i przestrzeni.
https://scontent-waw2-1.xx.fbcdn.net/v/t39.30808-6/825286360_10244336318845776_3685514875097688952_n.jpg?stp=cp6_dst-jpg_tt6&cstp=mx1462x2048&ctp=s1462x2048&_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=127cfc&_nc_ohc=_0X89g-7Bq0Q7kNvwEVvEbh&_nc_oc=AdoieI5n_7aIpQBwKIiqkgxaAmrvPpDcj0V6RYvpme1LTdxdRX2FyTYAO-mgfzxch5I&_nc_zt=23&_nc_ht=scontent-waw2-1.xx&_nc_gid=i25RnnfltiMtjeZ1gXvdOQ&_nc_ss=782a8&oh=00_AQOrw6-dgq2hFsQyDtsL2iWohaByCVVRLEqJP_vGlo1rBw&oe=6AC5EA0F