tetu
Offline
Piotrze, znów próbowałam chodzić
po rozlanym świetle,
choć sieć od dawna nie łowi
żywych sygnałów. w nawigacji
zniknęły realne adresy — świt
spóźnił się o dwa kwadransy
i wygasły ostatnie słowa. kamienie
ciążą pod językiem, a matryca
nadal śnieży czernią;
powoli przechodzę w chłód.
nie ma już żadnej przestrzeni,
tylko ten nieruchomy brzeg,
na którym uczę się milczeć
w naszym imieniu.
Ilość odsłon: 64





Komentarze
Rafał Hille
listopad 01, 2026 19:00
podoba mi się :) zastanawiam się czy chodzi o sw. Piotra
"zniknęy realne adresy" i spóżniony świt,- przemawia
Basia
listopad 01, 2026 16:49
Ten wiersz przemawia do mnie zwłaszcza w puencie, jest w nim taki rodzaj trwania pomimo przeciwności i siła, którą widać w tym oczekiwaniu.. przynajmniej tak to czytam.
Basia
listopad 01, 2026 16:35
Zaczynam rozumieć twoje wiersze. Właśnie uczę się powoli cierpliwości. Pozdrawiam ciepło Tetu.