Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

wyciągnąłem kiedyś z roweru wszystkie

szprychy. potem do zakrwawionych dłoni

doszła jeszcze gęba

 

na urodziny dostałem zegarek od ojca

po dziadku. ciekawość wzięła górę a ja

śrubokręt. następnego dnia

wyrzucili mnie z roboty za spóźnienie

 

czy ziemia stanie?

jeśli strzelę sobie w łeb

Ilość odsłon: 756

Komentarze

maj 06, 2019 12:16

kolejny przykład na pisanie w stylu "co ma piernik do wiatraka"

to smutne, bo każdy z owych fragmentów potencjalnie jest do "zrobienia w wiersz"

na razie szkoda czasu czytelnika i wysiłku autora

do ponownego napisania

kwiecień 23, 2019 16:59

Interpunkcja jest taka jak powinna.

Konto usunięte

2-1

kwiecień 06, 2019 20:13

Treść komentarza została usunięta przez redakcję serwisu.

kwiecień 06, 2019 19:42

Nie trzeba Dostojewskiego, sam też tak myślałem że cóż wart jest świat który jest poza zasięgiem mojego poznania.
Dziś wiem wiem że świat trzeba poznawać i powiększać swoje pole poznania jego.
A więc wiersz budzi refleksje
Pozdrawiam

kwiecień 05, 2019 19:38

Treść komentarza została usunięta przez redakcję serwisu.

kwiecień 05, 2019 17:28

spoko jest

interpunkcję ukonsekwentnij

j.

2-32-32-32-32-32-3

kwiecień 04, 2019 21:06

Nie jestem pewien, ale u Dostojewskiego była już rozkmina, że jakiś tam gość - bohater literacki stwierdził, że cały świat, który widzi, jest tak na prawdę w nim, więc jeśli popełni samobójstwo, to świat, który widzi przestanie istnieć, tak trochę podobnie odbieram pointę,

pomysł z zegarkiem i spóźnieniem fajny,

ale w sumie wychodzi na to, że ten strzał w łeb, to byłby spowodowany utratą pracy, to jakoś w takiej postaci tekst do mnie nie przemawia, w ogóle, poza pomysłem, realizacja jest chyba zbyt prosta

Poza tym ja nie rozumiem po co ten rower w pierwszej strofie?

Bo gębę we krwi, po jeździe bezszprychowym rowerem rozumiem...


ale to moje tylko takie tam,

kwiecień 04, 2019 21:06

Jakby to powiedzieć , abyś się nie obraził, no przewidywalne mocno jest :)

kwiecień 04, 2019 20:33

Ogryza nie ogrywa

kwiecień 04, 2019 20:31

W wierszu Marcina Krolikowskiego gościu miał sny, że coś mu ogrywa stopy. W końcu zacząlnspac w pantoflach. Pantofle piły, piły aż doprowadziły do upojenia :). Facet nie wyleciał z pracy. To tak mi się przypomniało, odnośnie tego wiersza, który nie do końca mi się podoba, jakby zabrakło pomysłu na pointe. A może lepiej by było gdyby narrator zakończył na wywalili mnie z pracy, no ale jak śrubokręt i zegarek to inaczej być nie mogło.