Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


Nic nie zdoła powstrzymać spadających liści,

wiatr im gra na gałęziach pożegnalny koncert,

polne licho pod nosem pacierze mamrocze

i dla głodnych na ogniu ciepłą strawę pichci.

 

Dym w pochodzie donikąd snuje opowieści

o parobku, co miłość dworskiej pannie wyznał,

czarna owca wśród wilków, a na sercu blizna,

odrzucony w afekcie na drzewie się zwiesił.

 

Mgły okryły krajobraz jedwabnym woalem,

odliczają paciorki w nieświętych różańcach,

już od wieków Eurydyk nie proszą do tańca,

nie umiałyby dzisiaj w rytmach się odnaleźć.

 

Dzień przemierzył cyferblat, ku nocy się chyli,

gasi lampy w obejściach od strzelania batem,

księżyc rozsiał po polach bezsenną poświatę,

srebrną nicią przeplata złoto-rdzawy kilim.

 

Dziad proszalny wyciągnął zza pazuchy tacę,

pies się urwał z łańcucha, na obcego szczeka,

jakby diabła zobaczył w przebraniu człowieka,

który przyszedł po duszę i do drzwi kołacze.


Ilość odsłon: 1652

Komentarze

listopad 12, 2019 23:19

Możesz wypatrywać jak Odyseusza, bo jakoś nie było mi po drodze :)
thx :)

listopad 12, 2019 22:42

dzięki za wyrozumiałość:)

i pozdrawiam serdecznie:)

będę wypatrywać Twoich vilanelli:)

listopad 12, 2019 22:16

Ale się wkurzyłem, co to ma być?! No dobra, żartuję :)
Piękna transkrypcja na melodyjno-vilanellową nutę.
Dzięki za pobawienie się rapsodią :) Na szczęście zawieruszyła mi się ostrzałka do pazurków, więc sama rozumiesz :) Zresztą, termin na napisanie był krótki, a darowanemu koniowi...
Ale mus to mus.

Kłaniam się :)

listopad 12, 2019 19:14

sorki!
sorki!
sorki!
i jeszcze raz sorki za nieudolność moją

ale po prostu musiałam!

listopad 12, 2019 19:11

nic nie zdoła powstrzymać spadających liści
wiatr im gra na gałęziach pożegnalny koncert
polne licho na ogniu ciepłą strawę pichci

dym w pochodzie do nikąd snuje opowieści
okrywając krajobraz zamglonym woalem
i nie zdoła powstrzymać spadających liści

czas co przemierza ziemię ku zimie się chyli
rozsiewając po polach jaskrawą poświatę
polne licho na ogniu tajną strawę pichci

już od wieków wpatrując się w taniec eurydyk
co do dzisiaj potrafią w rytmach się odnaleźć
i pląsają wśród setek spadających liści

srebrną nicią splatają złoto - rdzawy kilim
by kochanek mógł wyznać miłość swej kochance
polne licho miksturę tajemną wciąż pichci

z leśnych jagód i z malin i z winogron kiści
zwabić chce przy księżyca poświacie wybrankę
ciągle pląsa wśród setek spadających liści
licho polne tajemną miksturę wciąż pichci

listopad 12, 2019 18:42

Nie taki diabeł straszny jak się maluje :)
Oczekuję z niecierpliwością i... ostrzę sobie pazurki ;)

listopad 12, 2019 18:37

oj!!!
ale co tam!
kto nie ryzykuje...
:)

listopad 12, 2019 18:30

Dziękuję za odbiór, jestem kontent.
Ależ proszę, może być i villa, jednak ostrzegam, że jestem surowym recenzentem numerycznej twórczości ;) Tylko się nie przestrasz :)

listopad 12, 2019 18:22

w życiu nie dorównam Twojej rapsodii
rzecz jasna...
ale aż mnie ręka swędzi...
:)

listopad 12, 2019 18:20

a mogłabym z vilanellą pokombinować?
bo ja kocham vilanelle
:)