Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

O świcie zanurzam dłonie w wartką wodę. Barwi je na różowo.
Opowiadasz mi wtedy o stalowych rynnach na dachu willi,
wciąż zalega tam mgła, półprzezroczysty dym parującej ściółki.
Mówisz, że to niedomknięte drzwi zdobiące bezlistne Beskidy. 
Oglądane z przedramion brunatnych pól barwy Fałata. Są pustką 
po upadłym drzewie, gdzie wznosił się człowiek,
teraz sięga po akwamarynę.
Ilość odsłon: 1739

Komentarze

lipiec 22, 2019 06:38

Reniu, Tetu- bardzo mi miło Was gościć.
Cieszę się Tetu, jeśli właściwie oddałem klimat bystrzańskiej kotlince :), a skoro tekst uspokaja Cię Reniu- to jest to dla mnie powód do satysfakcji, nie tylko jako autora, ale i kolegi :)

Dziękuję za czytanie i chwilę pod wierszem

Pozdrawiam Was. Życzę dobrego dnia

lipiec 21, 2019 21:07

Bardzo dobrze znam te miejsca Wojtku:)
Świetnie oddałeś klimat. Brawo!
W pełni zasłużona nominacja.

Konto usunięte

2-32-32-32-32-32-3

lipiec 21, 2019 19:20

Uspokajają mnie Twoje teksty Wojtku :-)

lipiec 20, 2019 08:20

Witaj Kwitnąca Lilio- jest mi bardzo miło, dziękuję bardzo za piękny komentarz

Tutejsza- dzięki za niezawodny nos.. już kilka razy to udowodniłaś ; )

Pawle- wręcz przeciwnie- dziękuję

I wbrew wszystkiemu nie uśmiałem się... :( Ale dziękuję - masz rację w tym co piszesz. Ja tak właśnie mam: kadruję świat... nie wiem czy to dobrze czy źle?

Pozdrawiam Was serdecznie

Do zobaczenia

Konto usunięte

2-5

lipiec 19, 2019 21:54

Pawle, miałam nosa głosując na ten wiersz - z Twoim komentarzem jest the best ;)) Mam nadzieję że Wojtek uśmieje się jak ja :)

Konto usunięte

2-22-2

lipiec 19, 2019 20:11

Arcyprzepiękna poezja nakreślona światłym i świadomym udręczeniem peela nad przemijaniem, bezkompromisowa relacja siebie z sobą samym, na przeciw wszelkim złym mocom, a to wszystko przez pryzmat majestatu, naszych pięknych POLSKICH gór.

lipiec 19, 2019 18:30

Wahałem się, ale się zdecydowałem, nie gniewaj się Imre, że pod tym wierszem, z sympatią:


Poeta na tropie harmonii w naturze
(kto tu kurwa wyrzucił tę butelkę)
siódme poty wylewa, na siódmą górę
wchodząc, idąc siódmym lasem, siódmą rzekę

przepływając wpław (kurwa mać, zdechła ryba
do góry brzuchem, [łza poety ją wskrzesza]).
Wreszcie jest - Drzewo jak wiersz, którym oddycha,
że aż nie widzi folii, która się zwiesza

[zużytych podpasek, papieru i gumek]
na gałęzi - co najwyżej ślubny welon -
- poeta na tropie harmonii w naturze
(kto tu wyrzucił zepsuty akordeon).

czerwiec 04, 2019 02:44

Na moim etapie "doświadczenia" takie dyskusje są potrzebne i wzbogacają. Nauczyłem się nieobrażać ale nie nauczyłem się oszukiwać czas. Dlatego czasem po prostu mnie nie ma. Mimo to zaglądam nie raz i czytam.

Pewnie kiedyś przyjdzie jakiś dobry czas (przynajmniej dla mnie)i będziemy mogli się spotkać poza ramą Internetu. Takie rozmowy na żywo są jeszcze bardziej wartościowe

Pozdrawiam

czerwiec 04, 2019 02:39

Meszuge:)
Wcale mnie nie uraziłaś. Wręcz przeciwnie. Doceniam o czym piszesz.
Ale tak ostatnio czuję moje pisanie. Czasem mam ochotę po prostu ciurkiem jak leci... więc chociaż intetpunkcję wstawiam... zresztą tak mało ostatnio w ogóle piszę że tym bardziej dziekuję że chce się Wam do mnie jedzcze zaglądnąć...

Jednego jestem pewny: nie śpieszy mi się. A nad Waszymi uwagami rozmyślam w zaciszu.

Dziękuję za obecność

Pozdrawiam

czerwiec 04, 2019 02:35

...jeżeli moimi słowami kogoś splagiatowałam - przepraszam:)