Sąsiadka Mościckiego
Nazywam się: Sąsiadka Mościckiego
Trochę o mnie: publikacje w internecie, drugie miejsce za recytację wiersza o szewczyku dratewce w szkole podstawowej klasa druga albo trzecia, jakoś tak :) Autorka książek poetyckich; publikowała też w ogólnopolskiej prasie literackiej. Marzycielka spełniająca marzenia. Bliski jej oryginalny Edward Nożycoręki z którym przyrządzałaby posiłki. Z pewnością przyciąłby porządnie krzewy w jej ogrodzie.
Dołączyłam do serwisu ponieważ: chcę publikować i od czasu do czasu komentować
Ilość odsłon: 105643






Komentarze
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 21:28
Jaki był Pani tata? Znowu to samo pytanie od psycholożki.
- Widzi pani, tata siedział na ciągniku. Pojazd nie mógł odpalić. I tak z bratem napieraliśmy na koła. Pchaliśmy ile sie dało. Tak niemal przez całe życie. Aż wyrosły nam garby. Mi czasem wystają jak u ryby na piasku skrzela ale staram się nikomu o tym nie mówić.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 18:29
Nabrały kolorów pory i selery po burzy. Sałata nieco większa mocniejsza. Marchew buraczki przerwane. Upał. Smaży się dzień jak mucha na patelni. Skwierczy. Promienie słońca niczym odpryski wchodzą w moje włosy. Czuje że mogę by jeszcze jasna jak wiersze Joanny Wicherkiewicz
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 16:58
Wypadlam z krwiobiegu. Z krwiobiegu prozatorskiego. Kropla po kropli szły wiersze. Zgubilam bakcyla.
Wczoraj się bałam. Przyszła wichura potworna, a wraz z nią burza. Bałam się jak kotka burcia mojego kolegi. Bałam się bałam.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 16:52
Dziś koleżanka moja poczuła chyba zazdrość. Jej córka nie dostała jak mój syn czwórki z matematyki. Powiedziałam że młody poprawiał całe półrocze A córka do poprawy jak młody nie podeszła. Musimy walczyć do końca. Musimy walczyć. Ostatnio utkwilam w kolorach. Postanowiłam pomalować nimi skrzydła helikoptera. Gdzie polecę? Nie wiem. Oby tylko nie było więcej wypadków.
Zobaczyłam ostatnio poruszaną na fejsie rzeźbę. Pół tułowia kobiety z siusiającą waginą w leciutkim rozkroku. Nie mam nic do rzeźby. Sama nieraz gubilam głowę.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 09:10
Podworko ubralo bialo-zielone ubranie. Zakwitł jasmin :) chroni przed gapiami. Będziemy baraszkować.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 09:06
Tomasz a Kampus pisał by nie być za bardzo w swej dobroci pewnym bo nie wiadomo ile w tej dobroci wytrwasz. Taka dłoń- proteza jest jak dziecko autystyczne wystarczy przytulić niewidoczność.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 09:00
Uczę się malować twarze chwilowo wychodzą karykatury gruby kolega jeszcze bardziej gruby tylko twarz syna nadal szczupla bliska wyraźna jak moja dłoń. Maluję w ukryciu. Gdy więcej ludzi ręka mimowolnie drży. Nie chce tego za bardzo okazywać nie wszyscy lubią leżące dłonie. Gdy poszłam na rozmowę kwalifikacyjną do biblioteki narodowej podałam dłoń kierownikowi z którym chciałam się przywitać. Wyjął z kieszeni protezę nastąpiła chwila konsternacji.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 19, 2020 08:49
Czasem trzeba się przenieść jak przenosi się koleżanka która ucieka od mieszkania z pleśnią. Czasem trzeba stanąć w innym miejscu przenieść jak ławkę która stała w krzakach by w innym miejscu lepiej zobaczyć chmury gwiazdy i księżyc. Nie boję się przenosin.
umbra palona
czerwiec 18, 2020 21:00
Hej Beatko :))))))
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 18, 2020 20:57
Hej Umbra :)